GW: Rowerowi społecznicy: nie chcemy konsultacji na niby

- Organizowane na chybcika spotkania na temat przebiegu trasy przez północną i wschodnią Polskę nie mają sensu - alarmują rowerowi aktywiści. - W efekcie ani my, ani mieszkańcy nie uzyskają wpływu na jej kształt.

Międzyregionalna trasa rowerowa to wielki projekt, który ma przyciągnąć turystów na najbiedniejsze tereny Unii Europejskiej i ożywić je gospodarczo. Połączy pięć województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, świętokrzyskie i podkarpackie. Koszt inwestycji - 50 mln euro - pokryje dotacja z Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej 2007-2013. Warmia i Mazury na budowę 350 km szlaku mają otrzymać 10 mln euro. Inwestycję w naszym regionie ma realizowac urząd marszałkowski.


Dziś w Elblągu i Bartoszycach, a jutro w Węgorzewie i Gołdapi odbędą się konsultacje społeczne dotyczące szczegółowych ustaleń związanych z wybranym wariantem północnym. - Chociaż od początku interesujemy się tym projektem i uczestniczyliśmy we wcześniejszych spotkaniach, informacje o konsultacjach dostaliśmy zaledwie trzy dni wcześniej - mówi Mirosław Arczak ze Stowarzyszenia Aktywności Społecznej "Młyn". - Spotkania, które mają być w założeniu adresowane do mieszkańców, odbywają się w godzinach ich pracy. Ciężko będzie w nich też uczestniczyć działaczom rowerowym, bo odbywają się przy granicach województwa, dlatego dotarcie na proponowaną godzinę, czyli 9, nie jest łatwe.


Dlaczego firma prowadząca konsultacje nie poinformowała mieszkańców wcześniej o spotkaniach? Marek Zamana z M&G Consulting Marketing twierdzi, że bardzo ciężko było w miejscowościach, gdzie ma przebiegać szlak, zarezerwować jakieś sale, w których miałyby się odbywać. - To duże wyzwanie zwłaszcza przed wyborami, bo ktoś coś zadeklaruje, a potem może się okazać, że to nieaktualne, bo rządzi już kto inny - tłumaczy.

Zapewnia też, że konsultacje da się bez problemu rzetelnie przeprowadzić w dwóch miejscowościach dziennie, nawet jeśli odbywają się co pięć godzin. Zamana dodaje, że cały materiał zostanie "dokładnie omówiony", a wszyscy uczestnicy spotkania będą mogli wypowiedzieć swoje zdanie, a ewentualne uwagi wpisać do przygotowanych zeszytów. - Będziemy je uwzględniać przy ostatecznym opracowaniu wariantu, np. decydując, czy w danym miejscu trasa powinna biec drogą powiatową czy traktem leśnym - deklaruje.

Społecznicy dodają, że jest coraz więcej pytań dotyczących trasy za unijne pieniądze, tylko nikt nie odpowiada na ich wątpliwości. Nie są nawet pewni jak ostatecznie będzie przebiegać i czy dalej będzie obejmować Olsztyn. Jak dowiedziała się "Gazeta", prawdopodobieństwo, że ścieżka poprowadzi do stolicy Warmii i Mazur jest znikome. - Na pewno kompleksowo obejmie Lidzbark Warmiński - mówi Marek Zamana. - Były już w tej sprawie rozmowy z burmistrzem. Odnoga w kierunku Olsztyna będzie uwzględniona w perspektywicznym rozwoju.

Działacze rowerowi komentują, że firma, która poprowadzi konsultacje, jest chętnie zatrudniana przez samorządy, ponieważ stara się przeprowadzać wszystko po myśli wójtów i burmistrzów. To bowiem nie pierwsze pozorne działanie przy tak kosztownej inwestycji, na które wskazują społecznicy. - Wcześniej otrzymaliśmy od realizatorów studium wykonalności ankietę, która miała m.in. posłużyć do zbadania natężenia lokalnego ruchu rowerzystów - wyjaśnia Arczak. - Pierwszy raz słyszę o tym, żeby ktoś robił coś takiego bez wychodzenia w teren, na podstawie czyjegoś uznania. Myślę, że to sposób na oszczędzenie czasu i pieniędzy. Odesłaliśmy ankiety z komentarzem, że dane zbierane w ten sposób są niewiarygodne.

Komentarz Marty Bełzy

Trasa, która ma powstać za unijne pieniądze, ma być ogromną szansą na rozwój regionu i najbiedniejszych gmin. Jednak urzędników od początku nie interesowało, co mają do powiedzenia na jej temat mieszkańcy, którzy mieliby tę niezwykłą okazję wykorzystać. Nieważne było też zdanie społeczników, którzy dobrze wiedzą, jakie oczekiwania ma turysta przemierzający Europę na rowerze. Teraz okazuje się, że po cichu zlikwidowano wywalczony odcinek do Olsztyna.

Projektowi od początku towarzyszy dużo zamętu, niejasności, kontrowersji. Tylko efektu jakoś nie widać. Międzyregionalna trasa nadal pozostaje wirtualnym bytem. Po ponad dwóch latach chyba nadal nie ma osoby, która jest w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądać ostateczny przebieg ścieżki. Ja zaczynam wątpić, czy przy takim sposobie działania w ogóle powstanie.

Marta Bełza (Gazeta Wyborcza Olsztyn)

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież